25-28.03.2011 Center Parcs, Port Zelande, Holandia - Marillion Weekend

Na Marillion Weekend wybierałem się już od 2007 roku. Zawsze stawało coś na przeszkodzie. Poprzedniej edycji, w której grali całe Seasons End szczególnie nie mogę sobie podarować. Tym razem nic nie mogło mi stanąć na przeszkodzie by tam pojechać. Wykupiłem cały domek, wynająłem samochód i pojechaliśmy…
 
PIĄTEK: 
 
W piątek większość Fanów zakwaterowała się w swoich pokojach wcześniej lub ledwo zdążyła na główny koncert (tak jak ja). Droga do Holandii była długa i zatłoczona. Tego dnia Marillion zaproponował już tradycyjnie odegranie w całości jednego z albumów. Wiadomo było od początku że ta konwencja dedykowana była Holiday's in Eden, która ukazała się już 20 lat temu.
Za wielką białą kurtyną na której wyświetlane były fragmenty teledysków oraz symboli z Holiday's rozpoczęły się początkowe dźwięki Splintering Heart. Nagle, gdy nastąpiła odsłona, nad sceną górował zawieszony na stelażu od reflektorów Steve Hogarth, który delikatnie opadał na scenę. Dodatkowego smaku dodały efekty pirotechniczne w decydującym momencie. Tłum oszalał. Był to najlepiej przyjęty utwór tego wieczoru i zagrany w sposób najbardziej efektowny podczas całego Weekendu.
Kolejne Cover My Eyes było niezwykle energiczne i podtrzymało tę atmosferę. Następnie dostaliśmy w trochę innej kolejności niż na albumie pozostałe utwory z Holidays, gdzie na uwagę zasługuje zdecydowanie utwór tytułowy, który wspaniale brzmi na koncertach, niestety nie zbyt często grany.
Z okresu tej płyty dostaliśmy także A Collection oraz How Cant It Hurt z stron B singlii. Na koniec dwa utwory z zupełnie innego okresu: Akustyczny Man of a Thousand Faces oraz nowoczesny The Invisible Man, w genialnym wykonaniu.
Piątkowy koncert był krótki, miał nas przygotować na istne szaleństwo w następnych dniach.
 
 
zakwaterowanie w domkach od 15:00
 
19:15 Royal Cartel
 
20:30 Holidays in Eden: 
 
Splintering Heart
Cover My Eyes
The Party
No One Can
Waiting To Happen
Holidays In Eden
Dry Land
This Town
The Rakes Progress
100 Nights
How Can It Hurt
 
A Collection
Man of a Thousand Faces
 
The Invisible Man
 
23:30 Lucy's Rock 'Disco'
23:30 Stephanie's Prog 'Disco'
 
 
SOBOTA:
 
Sobota zaczęła się od porannego zabawnego biegu z głównego placu w towarzystwie Marka i Pete'a. Biegliśmy prawie godzinę, między domkami i na pobliskich polach. Grupa bardzo się rozciągnęła ale każdy dobrze się bawił. Zabawne było także to że nie mogliśmy znaleźć otwartej furtki z ośrodka.
O godzinie 11:00 w pasażu handlowym prezentowały się regionalne Fan Kluby. Następnie można było sprawdzić swoje umiejętności wokalne w Marillioke, czyli po prostu karaoke. Następnie pierwsza odsłona Marillion Quiz i Swap The Band, której finał odbył się następnego dnia. Marillion odpowiadał na pytania, grał na żywo, brali też w tym udział wybrani Fani.
Następnie rozpoczęły się pierwsze suporty, w których wystąpił również Pete wraz z Robinem Boultem, z którym Pete od dawna się przyjaźni a sam Robin udzielał się na solowych płytach Fish’a.
Wreszcie głównym wydarzeniem był występ Marillion. Tym razem postanowili zagrać utwory od A do Z i nie zabrakło niespodzianek. Właściwie cały koncert obfitował w niespodzianki oraz utwory, które Marillion nie prezentuje zbyt często. Zaczęli od Asylum Satelite #1, ale już następnym był wspaniały bluesowy Born To Run z płyty Radiation.
Cannibal Surf Baby, Deserve, Espencialy True - te nazwy mówią same za siebie. Co ciekawe podczas Marillion Weekend dostaliśmy obszerne fragmenty Afraid of Sunlight (nie zagrali tylko Afraid of Sunrise - ale Steve proponował go Fanom następnego dnia!). Również było dużo muzyki z Somehere Else.
Po utworze Half The World, nastąpiła tajemnicza przerwa. Po niej na scenie pojawił się zespół bez Steve'a, przyszła pora na literkę J i zagrali instrumentalną wersję Jigsaw!. Co ciekawe Steve Rothery zagrał także początek Grendel.
Na scenę wrócił Steve i Marillion zagrał chyba najgłośniejszą końcówkę King w swojej historii. Następną perełką był utwór na O, czyli Only Unforgivable Thing, którego zespół praktycznie nie wykonywał na żywo, z wyjątkiem Marillion Weekend 2005, gdzie odegrał pełną wersję Marbles. Sam utwór mógłby się równać z Fantastic Place, którego także nie zabrakło tego wieczoru.
Nagle kolejny fragment z czasów Fish’a; Pseudo Silk Kimono, które zabrzmiało wspaniale a dodatkiem były zielone lasery, które Marilllion użył pierwszy raz podczas tego Weekendu (wróciły następnego dnia). Gdy już Fani wiedzieli że ten koncert jest wyjątkowy, dostali jeszcze lepsze utwory; Quartz, którego zespół już jakiś czas nie wykonywał, wspaniale brzmiący na żywo The Release, chyba najmocniejszy moment wieczoru Sugar Mice, gdzie cała hala śpiewała razem a podwójne specjalne owacje zebrał Steve Rothery za wspaniałą wyciągniętą solówkę. Kolejny utwór to Three Minute Boy, gdzie w momencie, gdy Steve śpiewa „scream”, fani oszaleli i krzyczeli najgłośniej jak się dało aż dwa razy musieli przerwać piosenkę.
Rozpoczęły się bisy i w pewnym momencie na scenę wszedł Dave Gregory i zagrali razem Senses Working Overtime z repertuaru XTC. Literka Y to oczywiście You’re Gone. Natomiast gdy już wszyscy myśleli że to koniec, ponieważ Marillion nie ma utworu na Z to nagle dostali Zeparated Out, czyli specjalną wersję Separatet Out, który jest jednym z najbardziej koncertowych otworów, wraz z wplecionymi fragmentami Kaszmir i Rock n’ Roll Led Zeppelin… Koncert trwał blisko 3h!
 
 
*9:00 Poranny bieg na ok 10km po Center Parks w towarzystwie Marka Kellyego oraz Pete'a. 
 
11:00 International Web Fan Club Event
14:00 Marillioke - karaoke
14:00 Marillion Quiz
16:30 Jo McCafferty
 
18:30 Pete and Rob's Musical Whimsy
19:15 Sundomingo
 
20:30 A-Z:
 
Asylum Satellite #1
Born To Run
Cannibal Surf Babe
Deserve
Especially True
Fantastic Place
Gazpacho
Half the World
Intermission
Jigsaw
King
Last Century for Man
Marbles 1
No Such Thing
The Only Unforgivable Thing
Pseudo Silk Kimono
Quartz
The Release
Sugar Mice (wspaniała owacja)
Three Minute Boy (szał Fanów)
 
Under the Sun
Voice From the Past
The Wound
XTC – Senses Working Overtime (with Dave Gregory)
 
You’re Gone
Zeparated Out (+ Led Zeppelin’s Rock n Roll & Kashmir)
 
23:45 Party Time
23:45 The Chill Zone
 
 
NIEDZIELA:
 
 Niedzielne atrakcje rozpoczęły się trochę później (pewnie przez zmianę czasu na letni...). O 14:00 Fani zebrali się w głównej hali (Main Hall) na finale Quiz oraz Swap The Band, gdzie Marillion także wystąpił.
Niedzielny koncert miał dość tajemniczą nazwę; The Glow Must Go On. Trudno było się domyśleć co tym razem  Marillion przygotował dla nas. Koncert polegał na tym że Steve proponował do wyboru fanom dwie piosenki a oni za pomocą świecących pałeczek oraz głośnej reakcji, głosowali który utwór Marillion ma zagrać.
I tak zaczęli od Afraid of Sunlight, następnie The Other Half. Fani wybrali One Fine Day, Beautiful oraz Beyond You. Nagle bez głosowania na scenie pojawił się Steve, przebrany za księdza i zagrali najmocniejszy moment całego niedzielnego występu; Goodbye to All That / Hard As Love (przepleciona z wersją z Less is More) oraz Brave – z oryginalną oprawą. Niesamowicie w tym albumie pulsuje perkusja, wspaniale sprawdza się to na koncertach.
Było to duże zaskoczenie, chociaż w poprzednich dniach Marillion nie zagrał tylko utworów właśnie z Brave i wiadome było, że to jeszcze przed nami. Fani wybrali Go!, kolejny ciekawy i mało grany utwór (w Polsce nigdy go nie zagrali). Steve zapytał fanów czy wolą Easter czy The Great Escape. Fani nie dali za wygraną, co prawda Steve zaczął od Easter ale musiał zagrać także The Great Escape…
Estonia przegrała z Out of This World, gdzie podobnie jak na trasie Happiness is the Road wyświetlany był film z wypadkiem Donalda Campbella, któremu ten utwór jest dedykowany. Marillion zagrał kolejny trwały punkt wieczoru w postaci remiksowej wersji Memory of Water. Bardzo ciekawa wersja. Neverland zakończył główną część wieczoru. Mimo że grali go w ostatnich latach nazbyt często to tego wieczoru zabrzmiał on wyjątkowo świeżo i wspaniale dopełnił wieczór.
Pierwszy bis to wygrana This Strange Engine z Ocean Cloud. Wybór był trudny ale dobrze się stało, ten utwór brzmiał niemal jak Brave. Zespół po blisko 15 minutowym utworze zszedł ze sceny. Wrócił Mark i powiedział że tym razem nie mamy wyboru i zagrali na pożegnanie, na powrót do domu Happiness is the Road, który tradycyjnie śpiewała cała sala, a to jak to wyglądało to najlepiej opiszą zdjęcia i filmy.
Zespół wrócił jeszcze w komplecie i ukłonił się publiczności. Marillion Weekend się skończył, jeszcze tylko zabawa w klubie do 2:00.
 
 
14:30 Marillion Quiz Final, Swap The Band and Band Q&A Session
 
The Party
  Gary Foale - Bass
  Luiz Gustavo Amorim Melo Avim - Keys
Quartz
  Alessandro Carmassi - Vocals
Kayleigh
  Carl Wragg - Guitar
Deserve
  Aril Broter - Drums
  Marchin Sosnowski - Sax
Cannibal Surf Babe
 
19:00 Tin Spirits
 
20:30 The Glow Must Go On:
 
Afraid Of Sunlight
The Other Half
One Fine Day
Beautiful
Beyond You
Goodbye to All That / Hard As Love (L=M version)
Brave
Go!
Easter
The Great Escape
Out Of This World
Between You And Me
Memory Of Water (Big Beat Mix)
Neverland
 
This Strange Engine
 
Happiness Is The Road
 
 
23:45 Market Dome and Adventure Factories
 
 
Całość była filmowana i nagrywana z myślą o wydaniu na DVD i CD.
 
Podczas Marillion Weekend można było także odwiedzić Muzeum Marillion, a fani  mogli jako pierwsi zakupić nowe wydawnictwa Racket Records: Afraid of Sunlight Live 2003, This Strange Engine Live 2007, Seasons End Live 2009 (kupując je razem otrzymywaliśmy gratis specjalne pudełko), a także Live In Montreal / Friday - 2CD. Nie zabrakło koszulek, plakatów oraz gadżetów związanych z rocznicą wydania Holidays in Eden.
 
W Center Parcs do dyspozycji Fanów były duże domki z salonem, aneksem kuchennym, sypialniami, łazienkami, tarasami, ogródkami a wszystko blisko lub nie kiedy bezpośrednio przy marinie. Dodatkowo dostępne były rowery oraz park wodny.
Fani mogli także zjeść w jednej z czterech restauracji, dwóch pubów, zrobić zakupy w sklepikach czy bawić się w parku rozrywki. Wieczorami imprezy na scenie klubowej.
 
 
Pokoje trzeba było zwolnić do 10:00 rano następnego dnia.
 
Pierwszy raz uczestniczyłem w tej imprezie i wiem, że tu jeszcze wrócę!