14.10.2010 Dolina Charlotty, Słupsk, Polska - Festiwal Legend Rocka

W pięknie położonym kompleksie SPA, usytuowanym w Dolinie Charlotty koło Słupska odbył się już czwarty Festival Legend Rocka. 14 sierpnia w drugim dniu, drugiej części festiwalu odbył się koncert Marillion. 
Zanim jednak to nastąpiło obejrzeliśmy całkiem nieźle zapowiadający się młody zespół z Biłgoraju Disperse, który został wyjątkowo dobrze przyjęty, aż sami muzycy nie dowierzali że ich muzyka może się tak podobać. Szczególnie wyróżniłbym grę gitarzysty oraz dźwięki keyboardu.
Po Disperse zagrali razem na scenie Maggie Bell, Dave Kelly & British Blues Quartet, których bluesowe granie pulsowało jak krew w żyłach i przyniosło niezwykle dużą dawkę energii. Koncerty rozpoczęły się o godzinie 19:00, przerwy trwały około 20 minut podczas których można było skosztować dań z grilla i napić się piwa.
 
O godzinie 22:40 na scenie pojawił się wreszcie Marillion. Zaczęli wspaniale od The Invisible Man. Steve Hogarth wyszedł tradycyjnie o lasce w okularach i w garniturze. Następnie niezwykle energiczna dla fanów dawka w postaci Cover My Eyes i uwaga; Slainte Mhath, który śpiewał niemal każdy a Steve biegał po całej scenie.
Między sceną a widownią była wysypana żwirkiem przestrzeń po której Steve mógł jeszcze bardziej i wyraźniej nawiązać kontakt z publicznością. Czasem siadał na podeście, czasem biegał, skakał a nawet podczas utworu The Great Escape rzucił się na fanów w tłum i został dość gwałtownie wciągnięty przez ochronę. Steve był tego dnia w bardzo dobrej formie. 
Udowodniły to kolejne utwory; King z mocną końcówką i tradycyjną różową gitarą H, Fantastic Place, który tym razem nawiązał do pięknej Doliny Charlotty, This Strange Engine, który uciszył, wyciszył i nawrócił pijanych pseudo fanów, którzy starali się zakłócić odbiór koncertu, Afraid of Sunlight, wreszcie wspaniale zagrane The Great Escape. Dokładnie od momentu gdy Steve Hogarth rzucił się na tłum słychać było zamiast pojedynczych krzyków "Fish", donośne "Steve Hogarth" i "Marillion".
Publiczność była tego wieczoru bardzo żywa. Zresztą sam amfiteatr położony na wzgórzu robi ciekawe wrażenie olbrzymiego tłumu. Na koncert przybyło blisko 3000 fanów z całej Polski. Byli zarówno wierni fani, jak i całkiem przypadkowi z pobliskiej plaży w Ustce. Jednak miało się wrażenie, że koncert zrobił olbrzymie wrażenie na wszystkich. 
Ostatnim utworem podstawowej części był Neverland. Jeszcze suita This Town, 100 Night i o godzinie 00:10 zakończył się występ. Cały koncert był efektowny i soczysty. Dźwięk mimo otwartej przestrzeni wspaniały. Dodatkowe wrażenie robiły telebimy, które głównie pokazywały na przemian zbliżenia twarzy lub instrumentów muzyków, co wyglądało niemal jak teledysk do koncertu. 
Po koncercie część fanów przeszła do otwartego na początku roku Rock Pubu w głównym budynku Hotelu SPA, gdzie mogli spotkać muzyków. Marillion w Dolnie gościł od piątku a Steve Hogarth usiadł nawet z boku podczas pozostałych koncertowi czytał książkę ale fani go zauważyli... Muzycy mówili, że chętnie by tu jeszcze wrócili…
 
 
The Invisible Man
Cover My Eyes
Slainte Mhath
King
Fantastic Place
This Strange Engine
Afraid Of Sunlight
The Great Escape
Neverland
 
This Town
100 Nights